Brainfuck.
Taksonomia wszystkich gatunków struktur we wnętrzu naturalnych sieci neuronowych jest w większości taka sama. Wszystkie struktury są inne, to prawda, ale posiadają tak wiele wspólnych cech, że z łatwością można powiedzieć o nich, że są takie same. Analizując horyzont zdarzeń jednego punktu (x,y) sytuacja może wyglądać nieco inaczej, niż wykonując to samo, ale z punktu (x', y'). Wiele struktur posiada połączenia które można porównać do tuneli prowadzących do możliwości zmiany przyporządkowania punktu istnienia, jednak w rzeczywistości, praktyce i negatywnej teorii jest to tylko mniejszość strukturowa, która - zgodnie z prawem większościowym - nie ma prawa do istnienia większego niż maksymalnie marginalny. Być poza polem powierzchni drzewa wzorców atomowych funkcjonalności to raczej domena wszystkich bytów, które nie zadeklarowały swojej chęci uczestniczenia w wyścigu szczurów organizowanym na własnym podwórku.
Trzeba jednak zauważyć tutaj pewien dość wyraźny podział, mianowicie część która się nie zadeklarowała do niczego związanego z kompresją swoich możliwości intelektualnych może być albo świadoma innych światów, innych pryzmatów odbierania informacji, innych wartości (choć też nie zupełnie - hipokryzja dla człowieka jest niczym pies), albo stałego dążenia do zajęcia pierwszego miejsca na podium porównywalnym ze stanowiskiem Prezesa Klatki Komunalnej, czyli ich nieświadoma. Nieświadomości nie można wytłumaczyć niczym co mogłoby pomóc w jej zrozumieniu, a do świadomości trzeba dążyć za każdym razem, kiedy jest możliwość zmapowania jakiejś informacji w komnaty, pokoje, półki i przegrody w zamku ludzkiej pamięci.
To wszystko to jest jednak oczywisty truizm. Najciekawsze skutki powodów występują jednak nie dla jednostek świadomych, ale dla tych nieświadomych. Byty te są jak czarne dziury, które istnieją, które działają na wszystko dookoła siebie, które potrafią zbierać informacje i coś z nimi robić, ale wszystkie te "starania" są na nic, na nic, kompletnie bezsensowne i nieużyteczne. Bo nie sztuką jest coś umieć. Nie sztuką jest coś wiedzieć, ale prawdziwym argumentem który przemawia za dużym plusem i praktycznie powodem prawa podstawowego istnienia jest możliwość wykorzystywania tej wiedzy w celu stworzenia czegokolwiek, co nie wiązałoby się jedynie z własnym przewodem pokarmowym. Dlatego takie dzieła sztuki, jak przekopanie własnego ogródka, podlewanie własnych kwiatków, czy nawet wybudowanie całej wielkiej Świątyni Czterech Wiatrów i Jednej Wody metr od wejścia do swojego domu są tak samo wpływające na życie nas wszystkich jak ostatnie myśli samobójców.
Z tego wynika że jedynym wyjściem jest dla nich po prostu tworzenie nowych skalników, z biegiem lat coraz to większych i piękniejszych, bardziej doniosłych, żeby echo o nich odbijało się od największych gór, żeby podążało po najniższych dolinach, żeby płynęło razem z nurtem najgłębszych rzek, żeby spadało wraz z największymi wodospadami, żeby sięgało nieba tak wysoko jak gwiazdy, żeby było kolorowe tak jak tęcza, żeby w ciemności świeciło jak słońce, a w najbardziej upalne dni chłodziło niczym herbata Nestea. A potem żeby kurczyło się coraz bardziej i bardziej, aż w końcu w rozmiarach jednego, małego, prawie niezauważalnego neuronu na stepach kor mózgowych znikło wraz z ostatnią emisją fal dźwiękowych wygenerowanych przez oddech właściciela.
