Poor man's dupecheck
Tagi:  •  

Publiczne dupechecki w oczach niektórych powinny być zakazane. Mało ważne jest psychologiczne podłoże osób wyznających takie przekonanie, warto natomiast zwrócić uwagę na to, na czym stoimy, gdy nie mamy dostępu do żadnego niepublicznego dupecheck'a. Okazuje się wtedy, że nasze buty są nadzwyczaj dziurawe i chodzenie w nich na dłuższą metę nie ma sensu...

Jest kilka serwisów którymi można się posiłkować, jeżeli chodzi o dupecheckowanie releasów 0day. Niektórym na myśl od razu wpadnie nfodb, czyli serwis dość blisko związany z bardzo popularnym Nforce. Jak dość szybko się jednak okazuje, posiada on duże dziury w bazie danych, co jest dziwne, czyżby tak ciężko było śledzić wydawane releasy mając dedykowany do tego sprzęt? No nic, zawsze coś jest. Dodatkowym problemem tego serwisu jest to, że nazwy release'ów wyświetlone są w postaci już przefiltrowanej i odchudzonej i rzeczą niemożliwą jest przywrócenie oryginalnej postaci nazwy posiadając tylko tą przefiltrowaną. Aby uzyskać pełną nazwę należy kliknąć w nazwę release'a, po czym pokaże się kolejna strona, na której będzie można odnaleźć szukaną nazwę. Pomysł interesujący, biorąc pod uwagę fakt że narzekają na swój wysoki bandwich. Rzecz charakterystyczna dla nforce (i UGiA - zobacz niżej) to przetrzymywanie plików .nfo, co jest całkiem fajne i przydatne.

Drugi serwis, UGiA, zrobiony jest o wiele przejrzyściej od Nfodb, z uwagi na swój wyszukiwarkowy look and feel – na plus zasługuje strona główna i strona z wynikami, a dokładniej nie ich layout, ale objętość – a raczej jej brak :) - dzięki czemu serwis sprawia wrażenie szybszego. Dodatkowo, UGiA zawiera chyba jedną z najbardziej kompletnych baz danych, ale nadal zdarzają się czasem czarne dziury, przez które serwis dostaje amnezji; dobrze, że nie prowadzi to do żadnych konfabulacji, jak w przypadku niektórych. :) Tak jak nfodb, UGiA przetrzymuje w bazie też i pliki .nfo, problem jest tylko ich format – można obejrzeć albo nfo przerobione na format HTML (czyli pełne krzaków podczas odczytu przeglądarką tekstową, liczne konwersje formatów na inne nie wchodzą w grę, ponieważ przy tak zróżnicowanych formach nfo jakie można spotkać na scenie prawie na pewno spowoduje problem pojawiający się ukradkiem tu i ówdzie) lub format PNG. Z dwojga złego wybieram PNG, z tej prostej przyczyny, że nie widać żadnych krzaków.

Następny sajt nosi dźwięczną nazwę O—Rly, która prawdopodobnie w części (lub w całości) jest odniesieniem do zaskoczonego wizerunku pewnej sowy wypowiadającej stwierdzenie „O RLY?”, co jest dość ironiczne, jeśli weźmie się pod uwagę temat serwisu – dupecheck – i ilość releasów w ich bazie danych – dokładnie 666145 w chwili pisania tego tekstu. Dodatkowo, liczba ta przedstawiona na stronie głównej sugeruje, że ilość ta wskazuje na wszystkie releasy, łącznie ze stuffem iso/mp3/divx; a więc łatwo można wydedukować, że baza albo jest nadzwyczaj młoda, albo nazdwyczaj dziurawa :). Znam się z tym serwisem stosunkowo niedługo, ale patrząc na jakość wyników stawiam raczej na to pierwsze.

0daynews.net to serwis który chyba już nie żyje, a jest online tylko jako pamiątka po czasach jego, jak sądzę, świetności. Tak czy inaczej warto uwzględnić go w „rankingu”, ponieważ, jak okaże się na końcu posta, im więcej, tym lepiej. :)

Serwis Dupecheck Project, czyli, jak z nazwy wynika, o dość wysokich aspiracjach do pozostania największym dupecheckiem ma w swojej bazie całkiem pokaźną ilość releasów, choć patrzę oczywiście na sam dział 0day. Brakuje im sporo rzeczy, szczególnie tych najnowszych, ale z ich pomocą można uzyskać kilka unikalnych hitów, dlatego dobrze że jest.

To chyba tyle, jeśli chodzi o 0day. Prawdopodobnie udało mi się pominąć kilka serwisów (tak jak np. chiński/japoński/koreański – niepotrzebne skreślić – TLF), lub inne, o których nie słyszałem, ale kilka serwisów przedstawionych wyżej wystarczy do napisania automatycznego narzędzia dupecheckującego, którego też prezentuję w tym poście.

Narzędzie nosi zaskakującą nazwę dupecheck i służy do dupecheckowania releasów przy użyciu wyżej wymienionych serwisów, a więc nie trzeba mieć żadnych elitarnych znajomości aby z niego korzystać. To chyba jest dobry zamiennik do wszystkich zamkniętych serwisów, problem jest tylko w tym, że wyniki nie mogą dostać żadnej gwarancji na to, że są prawidłowe. Jak napisałem wyżej, niektóre serwisy posiadają dziury w bazie danych, jeden mniej, drugi więcej, czasami bazy wzajemnie się uzupełniają, ale może być taki przypadek, że żaden z serwisów nie zindeksuje jakiegoś releasa, który został wydany danego dnia. Przy korzystaniu z tego narzędzia trzeba się z tym liczyć, ale prawdopodobieństwo należy chyba raczej mierzyć w promilach, nie procentach :).

Dodatkowa funkcjonalność programu to możliwość ściągania plików NFO (niestety tylko tych z baz NFODB i UgiA). Nie trzeba już wchodzić ręcznie na te strony, często też odpalać przeglądarkę tylko po to, aby przeczytać zdanie na temat releasu :).

Użycie programu po krótce zostało opisane w samym programie – wystarczy uruchomić go bez argumentów, aby dowiedzieć się o co chodzi. Sam program niestety nie jest za dobrze przystosowany do terminali 80x25, choć to powinno być problemem tylko dla użytkowników systemu Windows, który nie pozwala w normalny sposób na zmianę szerokości okna konsolowego (mamy 2008 rok, a żeby zmienić rozmiar okna trzeba wchodzić do jego właściwości?).

Tradycyjnie również zamieszczę kilka screenów.

screenshot

screenshot

Program, razem ze źródłami (java) znajduje się tutaj [65kb, zip].

Aby użyć programu, wypakuj gdzieś pliki (np. do ~/dupecheck) i uruchom:

  1. cd ~/dupecheck
  2. java org.anadoxin.dupecheck.Main

Program powinien działać też i na Windowsach.