trening
Tagi:

Takim nic nie znaczącym tytułem zatytułowałem nowy post poświęcony najlepszemu edytorowi jaki kiedykolwiek miał okazję być używany, konkretnie chodzi o vim'a. Nie da się ukryć, że początki nauki obsługi tego edytora są raczej cierpkie a wyniki rachityczne, lecz z odrobiną determinacji można przezwyciężyć te umysłowe niedyzpozycje, a wtedy każde uderzenie klawisza przypominające szelest upadającego dębowego liścia przybliżać nas będzie do osiągnięcia Zen.

Subskrybuj zawartość